poniedziałek, 27 lutego 2012

Pierwsza broszka - oczywiście w kropy :)

Właśnie się wygrzebuję z choroby, toteż wszystko rozgrzebane leży, bo nic mi się nie chciało... nawet odpalić laptka i poczytać Wasze blogi, więc naprawdę było źle! ;)

Ale żeby nie było że nic nie ma, to pokażę Wam broszkę, jaką sobie uszyłam jeszcze przed chorobą na podstawie tutka Agei oczywiście z groszkowego lnu, a jakże!

 

Mama zabrała Paskudkę na spacer, to się zabieram za kończenie tych cholernych poduszek na krzesła i chwilkę chyba muszę odpocząć od groszkowego lnu... ;)

9 komentarzy:

Maryś pisze...

☼ jeszcze focia, jak się Owa w grochy brocha prezentuje na Tobie, co? Mnie groszkami zasypywać możesz bez umiaru ;)*
wyszła super - i ten guzik (albo i dwa) no bajka!

Białe Grochy pisze...

Dwa guziki, akurat fajnie pasują, nie?

Kuuurde nie mogę gotować jak szyję: zdarzyło się Wam kiedyś przypalić rosół?.... Musiałam zrobić zamiast tego błyskawiczną pomidorówkę z kostek rosołowych i włoszczyzny w proszku, bo zaraz wraca Mała ze spaceru, a jak wróci mąż i zobaczy że nie ma zupy to ohohoho! ;)))

Justyna pisze...

Wyszła świetnie, guziczki super pasują;) co do gotowania, to ja się nawet nie zabieram jak szyję albo dziergam bo spalone jak nic;)Pozdrawiam

artMamowanie pisze...

broszka w naturalnym klimacie. będzie pewnie uniwersalnie pasować

sikorka w akcji pisze...

Super! A mnie się jeszcze te groszki nie znudziły, wręcz przeciwnie :D

agea pisze...

dużo zdrówka:) cieszę się, że tutek pomógł:)
superowa i w dodatku w kropki...

brummig pisze...

Aaaaa! spróbowalam zrobić sobie kwiatki i mało mnie szlag nie trafił! Jak zrobię zdjęcia to pokażę u siebie. Co za klątwa, te kwiaty!
Twoje bardzo zacne! i eko :D

Białe Grochy pisze...

Bo Ty tylko takie skompliczone formy robisz, kwiatki są za proste dla Mistrzyni Ortalionu po prostu ;)

ystin pisze...

brocha super... ja to nawet jak nic nie robię to przypalam...cmoki!