Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mata edukacyjna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mata edukacyjna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 lutego 2013

Post o niczym :)

No cośtam uszyłam, ale post będzie o różnych stworzeniach :)
Najpierw o dzieciach bawiących się na matach, które im uszyłam - Ninka na swojej samochodzikowej:


Widać po minie, że jej się podoba, nie? :)

A mata Tymisiowa też jej się podoba i fajnie się na niej "bawią" razem ;)




A kilka dni temu, jak jeszcze była zima postanowiłam porobić kilka zdjęć ogrodu w śniegu, bo dobre światło było:


I jak Tymiorek śpi na tarasie:


A tu na kadr wylazł mi zajączek:


ale zaraz uciekł...


I skoro już tak przynudzam, to jeszcze się pochwalę, jak moje 2.5 miesięczne dziecko próbuje chwytać - tylko dla wytrwałych, bo zdaję sobie sprawę że te filmy są ultraciekawe tylko dla nas :))))






niedziela, 16 grudnia 2012

Maty dla moich dzieci

W końcu skończyłam!!!
Prezenty dla dzieci: dla Ninki mata do jeżdżenia samochodzikami (topowa zabawa), a dla Tymcia mata sensoryczna (taka moja robocza nazwa) czyli do nauki pełzania i raczkowania połączona z odczuwaniem różnych faktur. Wyzwanie ambitne, a czasu jak zwykle mało, chociaż i tak Ninka poszła do teściowej na prawie tydzień, ale okazało się jak zwykle, że to trudniejsze niż myślałam... Szczególnie mata dla Ninki, bo na tak dużym tworze (120x200 cm) wszystko się przesuwa i zagina, więc nie jest idealnie, ale mam nadzieję że zadanie spełni. Oto i ona:






Uszyłam ją głównie na bazie materiałów z Ikei, choć są też z mojego sklepu oraz rarytasik: sówki Michaela Millera, co to kupiłam kiedyś skraweczek za tyle co u mnie jest mb ;) żeby się dowiedzieć jak się maca konkurencja :P A do Ikei pojechałam specjalnie po domki i kilka innych materiałów, ale głównie te domki mi tu były potrzebne do "miasta". Urwałam się z łańcucha, którego mam obecnie przywiązanego do cycków ;))) i pędzę te 12km w jedną stronę. Wpadam, lecę od razu do tkanin i co??? Oczywiście nie ma domków!!! Dobra, pokroiłam sobie po kawałeczku innych upatrzonych, ale te domki są kluczowe! No i co zrobiła Matka-Polka? Wzięła nożyczki i ukroiła sobie z tego pokazowego co wisi na wieszaku. No bo nie było, to co w końcu miałam zrobić??? Oczywiście przepisowo zważyłam i zapłaciłam za ten zakurzony jak za nowy, więc ostatecznie czuję się rozgrzeszona :)

A tak wygląda mata Tymcia:






Jest tu płaska bawełna, len, kora, sztruksiki dwa (gruby i cienki), ceratka, frotte, jakaś sztuczna dzianina, welur i satyna też sztuczna jakaś taka taftopodobna. Troszkę mi się ta ostatnia pomarszczyła, ale trudno! Wszystko jest zapinane na suwak, a do środka wchodzą puzzle piankowe, żeby nie było całkiem twardo (ale wystarczająco do wygodnego pełzania) i żeby była jakaś izolacja od podłogi. Wchodzą na ścisk i wszystko ładnie się trzyma, ale zapomniałam zrobić fotę jak były w środku, a niestety nie chciało mi się tam upychać jeszcze raz 15 puzzli z wylatującymi cyferkami, więc musicie to sobie wyobrazić :)



Jeszcze pozostało mi kilka prezentów do uszycia, nie wiem czy zdążę...... Trzymajcie kciuki ;)