Już dawno kupiłam Małej Kuchareczce stołeczek w Ikei o taki:
żeby mogła mi "pomagać" w kuchni i widzieć co mama robi. Oczywiście pasjonujące to jest i teraz pomaga w czym może, chyba że akurat ogląda Auta2/Nemo (w kółko tłucze te dwa filmy i cytatami rzuca, kinomaniaczka...) no i nie mogłam go wykończyć tak jak sobie umyśliłam, bo gdyby zniknął z pola widzenia na choćby chwilkę, urosłoby to do rangi katastrofy roku!
Dlatego kiedy Młoda się urlopowała w Bukowinie, stołeczek został stopniowo poprzemieniany, najpierw pobieliły mu się nóżki białą bejcą:
Potem dostał na stopnie bejcę w kolorze wenge:
A potem zostały pomaziane pastą starwax i wsio zostało zawoskowane:
Muszę przyznać że mi się bardzo ten efekt podoba, choć na razie się troszkę odcina swoją retro-stylistyką w nowoczesnej kuchni. Będziemy pracować nad jego uzasadnieniem :)
Oprócz tego pomalowałam sobie stare komunistyczne krzesło dostane od mamy, coby robiło za siedzisko pracowniane i dlatego w kolorach komody jest biało-szare. Na początku plan był taki, żeby zedrzeć lakier i pobejcować jak powyższy stołeczek, ale okazało się żaden dostępny w LM specyfik do usuwania starego lakieru sobie z gierkowskim nie radzi, a ja osobiście sobie ze szlifowaniem tych cholernych toczonych tralek radzę nie lepiej... Dlatego pomalowałam i tyle, pod tyłkiem funkcję spełnia :) Muszę tylko mu uszyć jakiś ładny pokrowiec na ten ikeowski poddupnik...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krzesło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krzesło. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 19 sierpnia 2012
piątek, 10 sierpnia 2012
Jak uszyć poduszkę na krzesło
Ponieważ mi się coś udało, to napiszę Wam jak - może się komuś przyda, w necie widziałam dużo prostsze tutki, więc mam nadzieję że nikogo nie obrażę tłumaczeniem takiej pikusiowatej sprawy - mi sprawiła troszkę trudu :)
Poduszka jest na bazie ikeowskiego ingolfa i potrzebujemy do jej wykonania: gazetę/jakiś papier, materiał na wierzch (jeśli jest cienki to dobrze go podkleić flizeliną), materiał na podszewkę (najlepiej mocny i jak najmniej śliski, bo będzie jeździł po krześle, ja użyłam czegoś dość grubego i lnopodobnego, ale nie sztywnego), włókninę opcjonalnie (ja użyłam i podusia jest lekko miękka i grubsza, mi się to podoba, ale nie sądzę żeby to było konieczne) i kawałek rzepa. Nici, maszynę, szpilki i kredkę/mydełko rzecz jasna ;)
1. Najpierw najlepiej z gazety albo innego dużego arkusza czegoś robimy formę. Ja robiłam tak, by były półokrągłe 'wycięcia' na słupki oparcia. Docinamy, przymierzamy, poprawiamy i tniemy/składamy na pół, żeby forma była dostosowana do cięcia podwójnie złożonego materiału.
2. Wycinamy z formy wierzch, spód i ew. włókninę. Polecam na wierzchniej stronie odrysować sobie wykrój naokoło, bo wtedy łatwo jest szyć po narysowanej linii.I radzę też dać niewielki zapas, max 1.5cm bo będzie bardziej przeszkadzać po wywinięciu na prawą stronę.
5. Potem przypinamy szpilkami falbankę do wierzchu (prawa do prawej ;)). Dla ułatwienia można wyznaczyć sobie środek falbanki i środek wierzchu, żeby dobrze przyszpilić (czyli NIE tak jak na załączonym obrazku :))
6. Zszywamy co przyszpilone. Ja szyłam falbanką do dołu, tak żeby widzieć narysowaną linię, po której mam szyć. Bardzo ważne jest dobre spięcie, czyli to czego nie umiem, bo inaczej jest trudniej szyć nierównoległe materiały. W moim przypadku ponieważ krzywo spięłam i nie chciało mi się poprawiać, a potem w trakcie szycia i tak się przesunęło, to w jednej poduszce się błędy zniosły, a w innej się nałożyły i koniec falbanki wyszedłby za daleko, w związku z czym pod koniec obszywania się zorientowałam, że muszę falbankę skrócić, czyli podłożyć jeszcze raz. Oczywiście można było spruć od początku, ale ja leniwa jestem... :)
8. Kładziemy wierzch prawą do góry, układamy falbankę tak, żeby nie przeszkadzała, kładziemy na to podszewkę prawą do dołu, a na wierzch opcjonalną włókninę i spinamy tak, żeby nie pospinać pofałdowań falbanki, bo ciężko będzie manewrować nią w trakcie zszywania, a manewrowanie będzie, to obiecuję ;)
9. Zszywamy wszystko razem wkładając pod maszynę wierzchem do góry - wtedy będzie można szyć po szwie, a to jest o tyle ważne, że jak zszyjemy za blisko krawędzi, to może nam wychodzić podszewka pod falbanką brzydko, a jak zszyjemy za daleko krawędzi, to możemy się nabawić niekontrolowanych fałdek, czyli jest to opcja jeszcze bardziej niepożądana. Szyjemy bez tylnej krawędzi, którą będziemy wywracać na prawą stronę. Początek i koniec zakańczamy przeszyciem w tył. No i oczywiście uważamy, żeby sobie nie przeszyć gdzieś falbanki niekontrolowanie ;)
Rzecz jasna kto kozak, to od razu zszyje falbankę razem z podszewką i włókniną (czyli kroki 6-9 za jednym zamachem), bez szycia dwa razy w tym samym miejscu ;)
10. Obcinamy nadmiar włókniny (za szwami i z tyłu - będzie łatwiej zamknąć tył, jak nie będzie nadmiaru włókniny, tym bardziej że i tak w tym miejscu nie jest potrzebny) i nacinamy krawędzie na rogach/mocnych wyokrągleniach. Przewracamy na prawą i kontrolnie przykładamy do krzesła.
11. Jeśli efekt nie stwarza konieczności powtórzenia kroków 1-9 ;) mierzymy szerokość tylnej falbanki. Można to było oczywiście zrobić wcześniej, ale tak jest większa pewność że będzie pasowało, bo tylna falbanka musi być idealnie tej szerokości, co tylna krawędź poduszki.
12. Tylną falbankę obszywamy tak samo jak tę naokoło, z tym że obrzucamy górną krawędź - ona nie będzie zaszyta, więc się może siepać. No chyba że Wam się chcę ją podkładać, ale kto to zobaczy pod spodem?
13. Wkładamy tylne krawędzie wierzchu i spodu do środka, na to kładziemy prawą do prawej tylną falbankę i zszywamy wszystko razem tak, żeby po zaprasowaniu falbanki szew się znalazł pod nią - niewidoczny dla użytkownika bez wybujałej ciekawości. Ja dla pewności najpierw zaszyłam otwór, a dopiero później przymierzyłam i doszyłam tylną falbankę. Ale to ja :)
16. Przepikowujemy poduszkę w kilku miejscach, jeśli mamy tam w środku włókninę: u mnie w 5, najzwyczajniejszym zygzakiem w miejscu, nitki przeciągnęłam na lewą stronę i tam związałam na supełek.
17. Prasujemy i kładziemy na krzesło. Można bez prasowania, i tak się zaraz pogniecie ;) Chociaż warto tę tylną falbankę zaprasować do dołu i patki które po wykręcaniu na prawą stronę są jak psu z gardła, o ile nie używacie jakiegoś niegniotącego się materiału.
Chciałam tylko dodać, że strasznie długi ten opis mi wyszedł. Chyba dłuższy niż szycie tej poduszki ;)
Poduszka jest na bazie ikeowskiego ingolfa i potrzebujemy do jej wykonania: gazetę/jakiś papier, materiał na wierzch (jeśli jest cienki to dobrze go podkleić flizeliną), materiał na podszewkę (najlepiej mocny i jak najmniej śliski, bo będzie jeździł po krześle, ja użyłam czegoś dość grubego i lnopodobnego, ale nie sztywnego), włókninę opcjonalnie (ja użyłam i podusia jest lekko miękka i grubsza, mi się to podoba, ale nie sądzę żeby to było konieczne) i kawałek rzepa. Nici, maszynę, szpilki i kredkę/mydełko rzecz jasna ;)
1. Najpierw najlepiej z gazety albo innego dużego arkusza czegoś robimy formę. Ja robiłam tak, by były półokrągłe 'wycięcia' na słupki oparcia. Docinamy, przymierzamy, poprawiamy i tniemy/składamy na pół, żeby forma była dostosowana do cięcia podwójnie złożonego materiału.
2. Wycinamy z formy wierzch, spód i ew. włókninę. Polecam na wierzchniej stronie odrysować sobie wykrój naokoło, bo wtedy łatwo jest szyć po narysowanej linii.I radzę też dać niewielki zapas, max 1.5cm bo będzie bardziej przeszkadzać po wywinięciu na prawą stronę.
3. Następnie mierzymy po obwodzie krzesła jakiej długości będzie wisząca część (nazwijmy ją roboczo falbanką). Trzeba mierzyć z zapasem, o ile nie będziemy robić pokrowca idealnie w wymiarze siedzenia (wydaje mi się że ładniej i łatwiej jest, jak poduszka jest trochę większa od krzesła, wtedy się ładnie układa). Można zrobić zmarszczoną falbankę, (jak chcemy mieć bardziej sielsko) wtedy oczywiście falbanka musi być odpowiednio dłuższa. Szerokość falbanki ja robiłam na 16 cm (czyli 10 + zapasy), ale to jak komu pasuje.
4. Falbankę obszywamy - ja najpierw zaprasowałam sobie krawędzie, żeby mi było łatwiej szyć, wtedy nie trzeba spinać szpilkami i jest równiej, ale to ja. Na rogach zawinęłam tak, żeby się łączyło pod kątem 45st. Nie musimy zakańczać szwu, bo i tak się schowa w poduszce.
Nie robimy jednak paniki, żeby było idealnie, bo tego nie będzie prawie widać :) Osobiście muszę przyznać że przypadkiem tkanina w kropki okazuje się idealna do szycia: kropki wyznaczają linie po których łatwo jest kroić/szyć/zaprasowywać, a nie ma sraki jak z paskami czy kratką, że się musi spotkać :)
5. Potem przypinamy szpilkami falbankę do wierzchu (prawa do prawej ;)). Dla ułatwienia można wyznaczyć sobie środek falbanki i środek wierzchu, żeby dobrze przyszpilić (czyli NIE tak jak na załączonym obrazku :))
6. Zszywamy co przyszpilone. Ja szyłam falbanką do dołu, tak żeby widzieć narysowaną linię, po której mam szyć. Bardzo ważne jest dobre spięcie, czyli to czego nie umiem, bo inaczej jest trudniej szyć nierównoległe materiały. W moim przypadku ponieważ krzywo spięłam i nie chciało mi się poprawiać, a potem w trakcie szycia i tak się przesunęło, to w jednej poduszce się błędy zniosły, a w innej się nałożyły i koniec falbanki wyszedłby za daleko, w związku z czym pod koniec obszywania się zorientowałam, że muszę falbankę skrócić, czyli podłożyć jeszcze raz. Oczywiście można było spruć od początku, ale ja leniwa jestem... :)
7. Następnie można przyłożyć uszyty wierzch z falbanką do krzesła coby zobaczyć czy wszystko gra. A w każdym razie czy nas satysfakcjonuje efekt :)
9. Zszywamy wszystko razem wkładając pod maszynę wierzchem do góry - wtedy będzie można szyć po szwie, a to jest o tyle ważne, że jak zszyjemy za blisko krawędzi, to może nam wychodzić podszewka pod falbanką brzydko, a jak zszyjemy za daleko krawędzi, to możemy się nabawić niekontrolowanych fałdek, czyli jest to opcja jeszcze bardziej niepożądana. Szyjemy bez tylnej krawędzi, którą będziemy wywracać na prawą stronę. Początek i koniec zakańczamy przeszyciem w tył. No i oczywiście uważamy, żeby sobie nie przeszyć gdzieś falbanki niekontrolowanie ;)
Rzecz jasna kto kozak, to od razu zszyje falbankę razem z podszewką i włókniną (czyli kroki 6-9 za jednym zamachem), bez szycia dwa razy w tym samym miejscu ;)
10. Obcinamy nadmiar włókniny (za szwami i z tyłu - będzie łatwiej zamknąć tył, jak nie będzie nadmiaru włókniny, tym bardziej że i tak w tym miejscu nie jest potrzebny) i nacinamy krawędzie na rogach/mocnych wyokrągleniach. Przewracamy na prawą i kontrolnie przykładamy do krzesła.
11. Jeśli efekt nie stwarza konieczności powtórzenia kroków 1-9 ;) mierzymy szerokość tylnej falbanki. Można to było oczywiście zrobić wcześniej, ale tak jest większa pewność że będzie pasowało, bo tylna falbanka musi być idealnie tej szerokości, co tylna krawędź poduszki.
12. Tylną falbankę obszywamy tak samo jak tę naokoło, z tym że obrzucamy górną krawędź - ona nie będzie zaszyta, więc się może siepać. No chyba że Wam się chcę ją podkładać, ale kto to zobaczy pod spodem?
13. Wkładamy tylne krawędzie wierzchu i spodu do środka, na to kładziemy prawą do prawej tylną falbankę i zszywamy wszystko razem tak, żeby po zaprasowaniu falbanki szew się znalazł pod nią - niewidoczny dla użytkownika bez wybujałej ciekawości. Ja dla pewności najpierw zaszyłam otwór, a dopiero później przymierzyłam i doszyłam tylną falbankę. Ale to ja :)
14. I teraz najbardziej upierdliwa część: patki z rzepami. Nie dość że kupę wywracania, to jeszcze utrudnionego faktem że wąskie, że długie i że sztywne od rzepa (ja użyłam 5cm rzepów i uważam, że to wystarczy). Bez użycia nożyczek czy innego szpikulca jaki preferujecie awykonalne.
Mierzymy długość, dodajemy zapasy. Osobiście po 3 krawędziach szycia dodałam tylko 1cm zapasu, żeby było łatwiej wykręcić na prawą stronę, a od strony przyszycia do falbanki dałam 4cm dla pewności ;) Najpierw przyszywamy rzep 2cm od końca, potem zszywamy 1cm od rzepa z 3 stron, bo trochę zapasu ułatwia wykręcanie. Nie wiem jak oni w ikei wykręcają na prawą jak rzep jest taki szeroki ;) Następnie pamiętamy żeby ściąć rogi zanim wywrócimy, bo robienie tego ponownie może być frustrujące... Trust me, I know!
15. Przyszywamy patki do falbanek jak najwyżej, żeby się dobrze trzymały krzesła. Proponuję szyć po szwie, którym obszywaliśmy falbankę, zakręcić i przeszyć po prostokącie tak, żeby się schowała obcięta końcówka. Przeciągamy nitki na lewą stronę i wiążemy supełek albo możemy przeszyć do tyłu, jak szew jest mało widoczny i/lub nam to nie przeszkadza. Osobiście wkurza mnie przeciąganie nitek, ale lenistwo nie pozwoliło wyjść i kupić bardziej pasującej nitki ;)
16. Przepikowujemy poduszkę w kilku miejscach, jeśli mamy tam w środku włókninę: u mnie w 5, najzwyczajniejszym zygzakiem w miejscu, nitki przeciągnęłam na lewą stronę i tam związałam na supełek.
17. Prasujemy i kładziemy na krzesło. Można bez prasowania, i tak się zaraz pogniecie ;) Chociaż warto tę tylną falbankę zaprasować do dołu i patki które po wykręcaniu na prawą stronę są jak psu z gardła, o ile nie używacie jakiegoś niegniotącego się materiału.
Chciałam tylko dodać, że strasznie długi ten opis mi wyszedł. Chyba dłuższy niż szycie tej poduszki ;)
wtorek, 7 sierpnia 2012
Podusiowo
Dla rodziców uszyłam dwie poszewki na podusie. W zasadzie dla Taty, który jest poligrafem, stąd grafika ze starą maszyną drukarską - używałam papieru transferowego, który jakiś czas temu był w Lidlu. Muszę się pobawić z nitro, bo to mnie wkurza: trzeba się cackać z prasowaniem, poza tym nie wiem czemu w instrukcji pominęli fakt, że trzeba odklejać papier jak trochę przestygnie - chyba po to żeby stestować moją inteligencję - test zaliczyłam :)
A w ogóle w Lidlu były też wtedy super zestawy nici w różnych kolorach za 19 zł i nawet szpulki nici do bębenka pasują do mojej maszyny!!! Teraz takie zestawy są też w Tchibo - po 40 zł... Ale w Tchibo w ogóle różne dodatki i gadżety krawieckie, jakby jeszcze któraś nie wiedziała... ;) Jednak naród szyje, wychodzi na to, szczególnie że w Lidlu podobno po jednym dniu już nic nie było :)
Tak wyglądają puste w środku (szara koronka znana z przedszkolnych worków "maskuje" wlot):
A tak na kremowej skórze rodziców - zdecydowanie lepiej się prezentują, tylko mimo ustawienia balalnsu bieli jakoś tak żółto wyszło - to wina zachodzącego słońca chyba...
A sobie uszyłam trzy poduszki do siedzenia na ławę przykominkową, które już czekały i czekały i czekały, a w końcu jeden wieczór im poświęciłam w końcu i jest duuużo przytulniej:
Żeby już sięgnąć do czeluści karty aparatowej i totalnie Was zakropkować, pokażę też że w końcu uszyłam resztę poduszek na krzesełka (nawet przygotowałam tutorial jak to żem uczyniła, może komuś się przyda??? Tylko zdjęcia muszę powstawiać...)
A tak na kremowej skórze rodziców - zdecydowanie lepiej się prezentują, tylko mimo ustawienia balalnsu bieli jakoś tak żółto wyszło - to wina zachodzącego słońca chyba...
A sobie uszyłam trzy poduszki do siedzenia na ławę przykominkową, które już czekały i czekały i czekały, a w końcu jeden wieczór im poświęciłam w końcu i jest duuużo przytulniej:
Żeby już sięgnąć do czeluści karty aparatowej i totalnie Was zakropkować, pokażę też że w końcu uszyłam resztę poduszek na krzesełka (nawet przygotowałam tutorial jak to żem uczyniła, może komuś się przyda??? Tylko zdjęcia muszę powstawiać...)
sobota, 18 lutego 2012
Groszkowe siedzonka
Lniane groszki się rozkręcają :) Powstają z nich pokrowce na siedziska krzeseł w jadalni: póki co na nowe meble kasy brak, a ja już na nie nie mogę patrzeć, więc chociaż te pokrowce na wzór pokrowców ikeowskich sobie robię.
Na razie powstał pierwszy, ma jeszcze mnóstwo niedoróbek (za krótką 'falbankę', za krótkie patki z rzepami, krzywo poprzyszywane patki, za ciemna nitka wszystkie te krzywości niestety widać) i troszkę się namęczyłam, żeby wykobinować jak to zrobić (oczywiście prucie zaliczone, dwukrotne wywracanie wąskich patek bo a. nie obcięłam rogów, b. zszyłam prawą do lewej... co wcale nie było łatwe, bo to wąskie, sztywne od rzepa i już po serduszkach mam dość wywracania na prawą stronę - brzmi to jakbym poszyła tych serduszek nie wiadomo ile ;))) ale efekt i tak mnie zadowala, jeśli w kolejnych wprowadzę poprawki :D
Na ostatnim pokazane, że jest nie tylko ładnie też od lewej strony ;) ale jaką kulinarną historię prezentują teraz siedziska... ;)
Zajęło mi to w sumie nawet nie tak długo, jak już wiem co i jak to mam nadzieję się szybko z tym uporać - 3 more to go :) Tyle że fajnie jest coś szyć pierwszy raz, a za drugim i czwartym to już pewnie nudne... Tak więc żadnego timingu nie obiecuję :)
Na razie powstał pierwszy, ma jeszcze mnóstwo niedoróbek (za krótką 'falbankę', za krótkie patki z rzepami, krzywo poprzyszywane patki, za ciemna nitka wszystkie te krzywości niestety widać) i troszkę się namęczyłam, żeby wykobinować jak to zrobić (oczywiście prucie zaliczone, dwukrotne wywracanie wąskich patek bo a. nie obcięłam rogów, b. zszyłam prawą do lewej... co wcale nie było łatwe, bo to wąskie, sztywne od rzepa i już po serduszkach mam dość wywracania na prawą stronę - brzmi to jakbym poszyła tych serduszek nie wiadomo ile ;))) ale efekt i tak mnie zadowala, jeśli w kolejnych wprowadzę poprawki :D
Na ostatnim pokazane, że jest nie tylko ładnie też od lewej strony ;) ale jaką kulinarną historię prezentują teraz siedziska... ;)
Zajęło mi to w sumie nawet nie tak długo, jak już wiem co i jak to mam nadzieję się szybko z tym uporać - 3 more to go :) Tyle że fajnie jest coś szyć pierwszy raz, a za drugim i czwartym to już pewnie nudne... Tak więc żadnego timingu nie obiecuję :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

