Nabijacie się ze mnie, że pokazuję wielkanocne ozdoby, to pośmiejcie się dalej, bo na karcie mam już tylko prezenty na dzień matki... :) A dziś już nie ma światła do robienia nowych zdjęć...
Dla Mamusi klipsy w dwóch wersjach:
Dla Teściówki (w zasadzie to na urodziny było, więc już lipiec!:)) naszyjnik z uszytym dlań woreczkiem z sznureczkiem włóczkowym z braku pasującej tasiemki/sznurka. Z tym w sumie było najwięcej roboty, bo włóczka cienka, to musiałam dłuuuugi warkoczyk zapleść...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą srebrny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą srebrny. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 31 lipca 2012
piątek, 10 lutego 2012
Patataj patataj
Mój pierwszy mały konik. Lubię koniki, kiedyś jeździłam konno i
naoglądałam się pięknych koników uszytych ręcznie na różnorakich blogach
i innych takich. I zapragnęłam sobie zrobić własnego!
Pomyślałam sobie sprytnie ;) że najłatwiej będzie szyć na prawej stronie, bo wywrócić na lewą konika na biegunach jest niełatwo, a raczej trzeba dużo zszywać ręcznie, a odkąd moja mamusia mi przywiozła swoją maszynę ("bo wygląda na to, że będę szyła częściej niż ona") to co to za frajda dłubać ręcznie... No więc pomyślałam że konika zrobię z ciemnoczerwonego filcu co go miałam kawałek, ale oczywiście nie wpadłam na to, że to wcale nie jest takie proste, bo trzeba wypełnienie wpychać na bieżąco... Skutkiem czego konik ma troszkę dziurawą głowę, a przy biegunach wystaje trochę białego puszku, ale nic to - i tak go kocham i jestem z siebie dumna, że przypomina konia - nawet Dziecię tak uznało, a autorytetu dwulatka niesposób podważyć!
Pomyślałam sobie sprytnie ;) że najłatwiej będzie szyć na prawej stronie, bo wywrócić na lewą konika na biegunach jest niełatwo, a raczej trzeba dużo zszywać ręcznie, a odkąd moja mamusia mi przywiozła swoją maszynę ("bo wygląda na to, że będę szyła częściej niż ona") to co to za frajda dłubać ręcznie... No więc pomyślałam że konika zrobię z ciemnoczerwonego filcu co go miałam kawałek, ale oczywiście nie wpadłam na to, że to wcale nie jest takie proste, bo trzeba wypełnienie wpychać na bieżąco... Skutkiem czego konik ma troszkę dziurawą głowę, a przy biegunach wystaje trochę białego puszku, ale nic to - i tak go kocham i jestem z siebie dumna, że przypomina konia - nawet Dziecię tak uznało, a autorytetu dwulatka niesposób podważyć!
Subskrybuj:
Posty (Atom)