piątek, 10 lutego 2012

Patataj patataj

Mój pierwszy mały konik. Lubię koniki, kiedyś jeździłam konno i naoglądałam się pięknych koników uszytych ręcznie na różnorakich blogach i innych takich. I zapragnęłam sobie zrobić własnego!

Pomyślałam sobie sprytnie ;) że najłatwiej będzie szyć na prawej stronie, bo wywrócić na lewą konika na biegunach jest niełatwo, a raczej trzeba dużo zszywać ręcznie, a odkąd moja mamusia mi przywiozła swoją maszynę ("bo wygląda na to, że będę szyła częściej niż ona") to co to za frajda dłubać ręcznie... No więc pomyślałam że konika zrobię z ciemnoczerwonego filcu co go miałam kawałek, ale oczywiście nie wpadłam na to, że to wcale nie jest takie proste, bo trzeba wypełnienie wpychać na bieżąco... Skutkiem czego konik ma troszkę dziurawą głowę, a przy biegunach wystaje trochę białego puszku, ale nic to - i tak go kocham i jestem z siebie dumna, że przypomina konia - nawet Dziecię tak uznało, a autorytetu dwulatka niesposób podważyć!


6 komentarzy:

ystin pisze...

konik jest śliczny! świetny pomysł, zawsze mnie ty wracanie deprymowało i znięchęcało do takich działań a teraz moze...

anua pisze...

Rewelacyjny pomysł! bardzo inspirujący:) Widziałabym taki 'obrazek' na ścianie swojego pokoju bardzo chętnie:)

Białe Grochy pisze...

Dzięki i witam w moich skromniusieńkich progach :)

artMamowanie pisze...

piękne. i bardzo pomysłowe!

Białe Grochy pisze...

Pliiis w porównaniu z Twoimi zwierzątkami to jest śmiech na sali! ;)))

Katarzyna pisze...

ja też kiedyś jeździłam.. i strasznie mi do tego tęskno. Śliczny.
pozdrawiam i zapraszam do mnie:
http://kraina-sztuki.blogspot.com/