poniedziałek, 13 lutego 2012

W poszukiwaniu kreatywności

Zawsze uważałam się za mało kreatywną osobę, mam analityczny umysł i umiem przetwarzać, a nie tworzyć. Ale zawsze chciałam coś umieć... A tu głosu brak, dwie lewe ręce, ucho też ktoś przydeptał i najwyżej tańczyć potrafię całkiem fajnie. Ale ludzie mi mówią, że dobrze piszę, szycie mi też jako-tako zaczyna wychodzić (tzn. przy moich bardzo niskich standardach samooceny ;)))), na drutach też to co teraz robię jest całkiem równe, z tym że to prosta robota :)

Prawda jest jednak taka, że mam ochotę skopiować pół blogosfery ;) ale żeby coś samemu takiego wymyśleć, jak Wy wymyślacie, to never ever...

Za to moja Dwulatka poczuła chyba spirit tworzenia w domu i zabrała się do własnego rękodzielnictwa - podczas mojej kąpieli i swojego tradycyjnie towarzyszącego temu wydarzeniu grzebania w łazienkowych skarbach poczęła tworzyć takie ozdoby z rolek papieru klejącego do czyszczenia ubrania i kolorowych kulek waty - prawda że urocze? ;)

 

7 komentarzy:

pandzioszka pisze...

ale ma mała radoche z tego ... moja córa akurat teraz stoi koło mnie i mówi ... " wow ona ma własna strone " - chodzi oczywiście o twoja córe :D:D:D ... jak zawsze najlepsza łazienka do szukania skarbów :D

JustynaSz. pisze...

Mega kreatywną masz córcie:) a poważnie również mam takie wrażenie,jak się patrzy na te wszystkie,fantastyczne inspirujące dzieła w blogowym świecie stwierdzam że mam dwie lewe ręce, wyrobimy się z pewnością...jeszcze nie raz zaskoczysz:) Pozdrawiam

Białe Grochy pisze...

Jesteście kochane i naprawdę tu zaglądacie! :)))

A moje dziecko ma swoją stronę - jestem maniaczką pisania chyba - bo mam taki album dla dzidziusia, coby w nim opisywać ważne rzeczy itd, na pewno wiecie o co chodzi, ale tam nie ma miejsca na różne rzeczy, więc je dopisywałam na marginesach i okładkach, a w końcu uznałam że czemu nie założyć jej internetowego pamiętnika? Bo mnóstwo rzeczy ucieka, kiedy zrobiła pierwszy raz to, a kiedy powiedziała tamto, na pewno wiecie o co mi chodzi :) Piszę tam od przypadku do przypadku wprawdzie, ale i tak będzie miała co czytać jak dorośnie ;)

marysza pisze...

nooo na prawde urocze:D w zyciu bym nie wpadla na to zeby waciki kolorowe do takiego fajnego projektu uzyc;d super!

Koraliki Beaty pisze...

po pierwsze piszesz swietnie. naprawde super sie czyta. pomysly powoli same przyjda. zobaczysz :)

jesli chodzi o pamietnik to ja jakos nie mialam czaus na netowy a po drugie zawsze a wszelki wypadek trzeba bylo wszystko kopiowac na dysk co by nie przepadlo bo jak to w sieci rozne rzeczy sie dzieja. a czasu zawsze za malo. wiec pisze reczny i niech czytaja na stare lata jak czasem glupie pomysla mieli :P

wspolczuje przejsc z drugim maluszkiem. nie doczytalam jeszcze wszystkiego i niewiele wiem, ale pociesze Cie,ze sama jestem mama dwoch aniolkow i dwoch lobuzow wiec glowa do gory napewno bedzie wszystko dobrze. pozdrawiam

Białe Grochy pisze...

Ja też nie mam czasu na netowy, a jestem jakaś pokręcona chyba, bo właśnie mi się wydaje, że na serwerach to przetrwa, a w domu to się zgubi, podrze, poplami, zaleje, spali (boże broń!)...

Dzięki - niewiele jeszcze pisałam, a w telegraficznym skrócie to było tak: najpierw straciłam ciążę, a potem straciłam pracę, mam nadzieję odzyskać obie za jednym zamachem (trzymajcie kciuki, wypowiedzenie mi się kończy 31 kwietnia :D)

ilona wicherkiewicz pisze...

no dobra, to ja podziwiam i Ciebie i małą:
Ciebie, za to , że spojrzałaś inaczej niż większość dzisiejszych mam na dzieło swej córy (czyli jako na dzieło, a nie jako na bałagan i zmarnowane waciki)
A Małą, za ten odjechany akt twórczy :)

Ps. Trzymam kciuki za Ciebie