Teściówka po obejrzeniu poduszek z nadrukiem dla mojego Taty zażyczyła sobie takich ze zdjęciem ukochanej Wnusi. Pomyślałam sobie, że będzie kicz, no ale klient nasz pan ;)
Zrobiłam drugą do kompletu w beżowe groszki (przeznaczone na akcesoria niemowlęce dla Bezimiennego mieszkańca piłki, które się jakoś strrrasznie wolno robią...), więc uznałam że dobrze byłoby to zdjęcie dać w jakiejś sepii (żeby festyniarstwu dać pełen wyraz ;)) i.... powiem Wam, że to nawet wcale tak wsiowo nie wyszło, ale to na pewno dlatego że Modelka taka urodziwa :)))))
Zresztą Ninusiek przeżywa ostatnio rozkwit twórczy i coraz częściej z zabawą samochodzikami i bajkami wygrywa ciastolina, farby i przyozdabianie się, o:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nadruk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nadruk. Pokaż wszystkie posty
środa, 29 sierpnia 2012
niedziela, 26 sierpnia 2012
Dziś się chwalę :)
Nie wiedziałam co uszyć szwagierce na imieniny, dopóki nie trafiłam tu i nie zainspirowałam się prześlicznym ocieplaczem na czajnik Tutinelli - mój jest wprawdzie zupełnie inny, ale to podsunięty pomysł mi pomógł i jestem z siebie całkiem zadowolona - ba, to chyba pierwszy wytwór, w którym nie było wcale, ale to wcale prucia!!! I sama doszłam jak go zrobić, bo nie mogłam nigdzie znaleźć żadnego tutka - jak już go uszyłam, to uznałam że bardzo to proste w sumie :)
Do tego zrobiłam podkładki, ale z tych już jestem kompletnie niezadowolona, bo krzywo przepikowane... i w ogóle to pikowanie to tylko się wydaje proste: ktoś mnie może oświeci jak to robić, żeby się nie robiły nadmiary, które trzeba stopniowo pod stopką upychać???? Za to muszę pochwalić się że pierwszy raz szyłam przezroczystą nitką, która jest jak żyłka, a mam ją z zestawu nici z lidla i fajnie się szyje nawet :)
Ocieplacz, jak i podkładki są dwustronne (jak szaleć to szaleć) - z jednej strony neutralne beże w paski i groszki oczywiście ;) a z drugiej kremowa bawełna ze zrecyklingowanego prześcieradła z nadrukiem i koronką - muszę przyznać, że to miała być lewa strona, ale koronka jest tak urocza, że podoba mi się chyba bardziej niż groszkowa (!!!)
Na drugiej stronie imiona domowników - kto zgadnie które należy do mojej sis? ;)))
Za to ręczne zszycie dziury ściegiem drabinkowym, który pokazała mi marysza i za co jestem okrutnie wdzięczna to już moje prywatne masterpiece - no kto znajdzie gdzie była dziura, kto? :D
Prawa strona podszyta ociepliną, lewa złapana do prawej w trzech miejscach na łuku, elegancko (prawie)ukrytych w szwach, o tak:
Szyłam w piątek wieczorem na imprezkę w sobotę, po czym obudziłam się w środku nocy zlana potem, czy jak postawi się gorący kubek na podkładce to się naprasowanka nie odklei?!?!?!? Rano zrobiłam test, jest gites - to nie aż tak wysoka temperatura :)
Wszystko pięknie, przyjeżdżamy, siadamy i... wystawiają na stół nowy niewymiarowy wysoki i wąski imbryk........ Kaszana ;)
Do tego zrobiłam podkładki, ale z tych już jestem kompletnie niezadowolona, bo krzywo przepikowane... i w ogóle to pikowanie to tylko się wydaje proste: ktoś mnie może oświeci jak to robić, żeby się nie robiły nadmiary, które trzeba stopniowo pod stopką upychać???? Za to muszę pochwalić się że pierwszy raz szyłam przezroczystą nitką, która jest jak żyłka, a mam ją z zestawu nici z lidla i fajnie się szyje nawet :)
Ocieplacz, jak i podkładki są dwustronne (jak szaleć to szaleć) - z jednej strony neutralne beże w paski i groszki oczywiście ;) a z drugiej kremowa bawełna ze zrecyklingowanego prześcieradła z nadrukiem i koronką - muszę przyznać, że to miała być lewa strona, ale koronka jest tak urocza, że podoba mi się chyba bardziej niż groszkowa (!!!)
Na drugiej stronie imiona domowników - kto zgadnie które należy do mojej sis? ;)))
Za to ręczne zszycie dziury ściegiem drabinkowym, który pokazała mi marysza i za co jestem okrutnie wdzięczna to już moje prywatne masterpiece - no kto znajdzie gdzie była dziura, kto? :D
Prawa strona podszyta ociepliną, lewa złapana do prawej w trzech miejscach na łuku, elegancko (prawie)ukrytych w szwach, o tak:
Szyłam w piątek wieczorem na imprezkę w sobotę, po czym obudziłam się w środku nocy zlana potem, czy jak postawi się gorący kubek na podkładce to się naprasowanka nie odklei?!?!?!? Rano zrobiłam test, jest gites - to nie aż tak wysoka temperatura :)
Wszystko pięknie, przyjeżdżamy, siadamy i... wystawiają na stół nowy niewymiarowy wysoki i wąski imbryk........ Kaszana ;)
wtorek, 7 sierpnia 2012
Podusiowo
Dla rodziców uszyłam dwie poszewki na podusie. W zasadzie dla Taty, który jest poligrafem, stąd grafika ze starą maszyną drukarską - używałam papieru transferowego, który jakiś czas temu był w Lidlu. Muszę się pobawić z nitro, bo to mnie wkurza: trzeba się cackać z prasowaniem, poza tym nie wiem czemu w instrukcji pominęli fakt, że trzeba odklejać papier jak trochę przestygnie - chyba po to żeby stestować moją inteligencję - test zaliczyłam :)
A w ogóle w Lidlu były też wtedy super zestawy nici w różnych kolorach za 19 zł i nawet szpulki nici do bębenka pasują do mojej maszyny!!! Teraz takie zestawy są też w Tchibo - po 40 zł... Ale w Tchibo w ogóle różne dodatki i gadżety krawieckie, jakby jeszcze któraś nie wiedziała... ;) Jednak naród szyje, wychodzi na to, szczególnie że w Lidlu podobno po jednym dniu już nic nie było :)
Tak wyglądają puste w środku (szara koronka znana z przedszkolnych worków "maskuje" wlot):
A tak na kremowej skórze rodziców - zdecydowanie lepiej się prezentują, tylko mimo ustawienia balalnsu bieli jakoś tak żółto wyszło - to wina zachodzącego słońca chyba...
A sobie uszyłam trzy poduszki do siedzenia na ławę przykominkową, które już czekały i czekały i czekały, a w końcu jeden wieczór im poświęciłam w końcu i jest duuużo przytulniej:
Żeby już sięgnąć do czeluści karty aparatowej i totalnie Was zakropkować, pokażę też że w końcu uszyłam resztę poduszek na krzesełka (nawet przygotowałam tutorial jak to żem uczyniła, może komuś się przyda??? Tylko zdjęcia muszę powstawiać...)
A tak na kremowej skórze rodziców - zdecydowanie lepiej się prezentują, tylko mimo ustawienia balalnsu bieli jakoś tak żółto wyszło - to wina zachodzącego słońca chyba...
A sobie uszyłam trzy poduszki do siedzenia na ławę przykominkową, które już czekały i czekały i czekały, a w końcu jeden wieczór im poświęciłam w końcu i jest duuużo przytulniej:
Żeby już sięgnąć do czeluści karty aparatowej i totalnie Was zakropkować, pokażę też że w końcu uszyłam resztę poduszek na krzesełka (nawet przygotowałam tutorial jak to żem uczyniła, może komuś się przyda??? Tylko zdjęcia muszę powstawiać...)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

