Pretekstem by to w końcu wdrożyć, była dwudniowa nieobecność męża (nikt nie przeszkadza, nie marudzi i gdybym to jego prosiła o pomoc, to bym się mogła zwyczajnie nie doczekać...). Zmierzyłam co trzeba, dokonałam zakupów i zadzwoniłam po rodziców :)
Co jest potrzebne:
łóżko
materiał (ja wybrałam taki sztuczny zamsz jakiś w LM za 29zł) - u mnie wyszło 2m, jeśli nie łóżko nie jest superszerokie, albo wymyślony zagłówek superwysoki, to wystarczy
wymierzona płyta OSB (chciałam na początku sklejkę, ale była 2x droższa, a OSB daje radę) na plecy i na półeczkę usztywniającą z tyłu
watolina
guziki
igła z nitką
drut zielony giętki taki w zwojach do kuchni
pistolet do zszywek
centymetr, mydełko
ktoś do pomocy ;)
Płyta miała iść między tylne plecy łóżka a materac, a musiała być podcięta, żeby się zmieściły słupki. Najpierw tata mi tę płytę przyciął (bo w LM tylko kwadraty i prostokąty umieją wycinać...), potem wpasował w łóżko, zrobił z tyłu półeczkę, która służy jako stabilizacja, a obklejona jest wg jego pomysłu uszczelką okienną zamiast filcu, żeby tapeta się nie zniszczyła. I było tak:
Potem na to naciągnęłyśmy materiał i najpierw od góry a następnie po bokach przyszywałyśmy pistoletem do wszywek:
(sorki za jakość zdjęć, ale mąż pojechał z aparatem, a mi została tylko komórka...)
Newralgiczny punkt był w miejscu, w którym kończyły się słupki łóżka, ale to widać tylko z boku w zasadzie:
Widok na tylną stabilizującą półeczkę:
I na koniec rozmierzyłyśmy pikowanie, obszyłyśmy 9 guzików materiałem - najbardziej upierdliwa robota. Chciałam na początku wkładać pod materiał kulkę watoliny, żeby guziczek był mięciutki, ale w końcu uznałyśmy że nie ma takiej potrzeby:
Guzuki nawlekłyśmy na zielony drucik (nie chciałyśmy przyszywać albo nawlekać na sznurek w obawie że się przetrze i w końcu guzik odpadnie, tak się czasem dzieje w pikowanych fotelach):
Następnie przybiłyśmy pistoletem w wyznaczonych miejscach i przymocowałyśmy zakręcając drucik kilkukrotnie dookoła:
Po obcięciu drucików muszę powiedzieć nieskromnie, że wyszło full proffesional i bardzo urodziwie się materiał rozkłada, a jak wygodnie, mięciutko i milutko się siedzi!!!
A co ważniejsze, mąż ani trochę nie narzekał, nie dopatrzył się słabych punktów i nawet (!) nie zapytał ile to kosztowało! ;))))
A koszt całkiem znośny: łóżko kupione za jakieś 400 zł chyba, ale to 7 lat temu, więc w zasadzie się zamortyzowało już (dosłownie i księgowo ;)), czyli koszt żaden + materiał 2m po 29zł=58zł + płyta OSB 12mm 42zł + jakieś śrubki, guziki, watolina - kilkanaście zł jeszcze dojdzie.
