do łóżka z... z mła.
Czyli: uszyła se pościel :)
Dostałam w końcu długo oczekiwany negatyw brązowego materiału w kremowe wzory barokowe i uszyłam sobie daaawno wymyśloną pościel.
Tzn. jest trochę inna niż miała być, bo chciałam jeden komplet z jasnej poduszki i ciemnej kołdry, a drugi odwrotnie, ale wtedy nic mi nie pasowało na prześcieradło. A prześcieradło mi mąż kazał uszyć, bo się wścieka (i słusznie), że te wszystkie kupne na łóżko 180x200 to są o wymiarach 200x200, więc za Chiny nie starczą na całą długość, a i na szerokość są za małe żeby podłożyć pod materac i codziennie (a raczej conocnie) lądują nasze pupy na gołym materacu...
Więc mu tłumaczę, że ja mam wszystkie materiały do 160 cm szerokości i nie ma takiej siły, żebym uszyła prześcieradło, no chyba że będzie miało szew na środku, co będzie okropnie niewygodne. A on na to, że lepszy szew między nami, niż prześcieradło ściągnięte pod pupą... No i miał rację, bo szew owszem jest i akurat dość widoczny, bo materiał wzorzysty, a zużycie takie, że nie ma szans się bawić w dopasowywanie wzoru (na samo prześcieradło prawie 5 mb, a na poszwy po 4.5 mb...), ale płaściutki i w ogóle nie przeszkadza nawet Tymiorkowi, który ląduje co rano między nami. Wręcz przeciwnie, zachwycony jest wzorzystością i gada do tej pościeli cały czas. Tzn. jak akurat nie memle jej w buzi... ;)
Bardzo mi się podoba w ogóle efekt wzorzystego prześcieradła, no i dobra, już dobra, daję w końcu foty:
No czy nie wygląda to przytulnie i zachęcająco do snu?
Chyba zaraz tam już pójdę...
Dobranoc kochane :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brązowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą brązowy. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 9 kwietnia 2013
piątek, 28 grudnia 2012
Ledwo zipię...
Wiem że to nic fajnego użalać się nad sobą, ale już nie mogę! Mąż-paskuda przywlókł nam jakąś potworną zarazę do domu i mam gorączkę od tygodnia!!! Przez pierwsze 5 dni non stop 38.5-39.5 stopni, w apogeum nie dające się zbić za nic apapem - w końcu z temperaturą 40.3 wylądowałam w wannie pełnej zimnej wody i to dwa razy! Kiedy? Oczywiście w Wigilię!!! Wrrrrr!!!
Wigilia miała być u nas, niestety musiałam dać szwagierce wygrać coroczny pojedynek i oddać ten wywalczony przywilej, mimo tak mocnego argumentu, jak półtoramiesięczny Elfik! ;) Nie zdążyłam dokończyć prezentów, nie zrobiłam żadnych ozdób, które jeszcze miałam w planie - no dramat.... I cały czas kaszlę tak, że mam wrażenie że zaraz się wynicuję na lewą stronę... I tonę w powodzi kataru i jeszcze nie mam siły - skoro już sobie udzieliłam dyspensy na narzekanie ;)
Faktem jest, że męczę się dużo gorzej niż porodem bez znieczulenia!!!
No dobra - już się zamykam i pokazuję prezenty, które mi się udało dokończyć jeszcze przed choróbskiem - dla teściów podkładki pod talerze:
Dla Mamy duży lniany obrus 2.3 metra na rozłożony stół gościowo (pokażę Wam go na żywym obiekcie lepiej, a len prześliczny kwiatowy, porządny, lejący się, miękki miękkością jaką len uzyskuje po wielu praniach, a ten od razu wspaniały - made in Germany...), do tego z grubej bawełny poszewka z wypustką (pierwszy raz taką szyłam i podoba mi się efekt :)) z obrusikiem na ławę w salonie z identyczną lamówką - słodziutki zestaw, romantyczny ale lekko nowoczesny przez kontrastowe połączenie - czekam na wiosnę żeby u siebie też coś z tego zestawu zapodać :)
A ponieważ dziś poczułam pierwszy mikroprzypływ siły na widok pięknego słońca buszującego w opadających oburzająco przedwcześnie igłach naszego drzewka, to uraczę Was jego urokami (częściowo przeze mnie shendmejdowanymi ;))
Wigilia miała być u nas, niestety musiałam dać szwagierce wygrać coroczny pojedynek i oddać ten wywalczony przywilej, mimo tak mocnego argumentu, jak półtoramiesięczny Elfik! ;) Nie zdążyłam dokończyć prezentów, nie zrobiłam żadnych ozdób, które jeszcze miałam w planie - no dramat.... I cały czas kaszlę tak, że mam wrażenie że zaraz się wynicuję na lewą stronę... I tonę w powodzi kataru i jeszcze nie mam siły - skoro już sobie udzieliłam dyspensy na narzekanie ;)
Faktem jest, że męczę się dużo gorzej niż porodem bez znieczulenia!!!
No dobra - już się zamykam i pokazuję prezenty, które mi się udało dokończyć jeszcze przed choróbskiem - dla teściów podkładki pod talerze:
Dla Mamy duży lniany obrus 2.3 metra na rozłożony stół gościowo (pokażę Wam go na żywym obiekcie lepiej, a len prześliczny kwiatowy, porządny, lejący się, miękki miękkością jaką len uzyskuje po wielu praniach, a ten od razu wspaniały - made in Germany...), do tego z grubej bawełny poszewka z wypustką (pierwszy raz taką szyłam i podoba mi się efekt :)) z obrusikiem na ławę w salonie z identyczną lamówką - słodziutki zestaw, romantyczny ale lekko nowoczesny przez kontrastowe połączenie - czekam na wiosnę żeby u siebie też coś z tego zestawu zapodać :)
A ponieważ dziś poczułam pierwszy mikroprzypływ siły na widok pięknego słońca buszującego w opadających oburzająco przedwcześnie igłach naszego drzewka, to uraczę Was jego urokami (częściowo przeze mnie shendmejdowanymi ;))
sobota, 1 września 2012
Jak z najtańszego łóżka z BRW zrobić królewskie łoże :)
Już dawno chodziło mi po głowie dorobienie sobie do łóżka zagłówka, bo wymyśliłam jak, a takie nowe to niestety out of range jest ;)
Pretekstem by to w końcu wdrożyć, była dwudniowa nieobecność męża (nikt nie przeszkadza, nie marudzi i gdybym to jego prosiła o pomoc, to bym się mogła zwyczajnie nie doczekać...). Zmierzyłam co trzeba, dokonałam zakupów i zadzwoniłam po rodziców :)
Co jest potrzebne:
łóżko
materiał (ja wybrałam taki sztuczny zamsz jakiś w LM za 29zł) - u mnie wyszło 2m, jeśli nie łóżko nie jest superszerokie, albo wymyślony zagłówek superwysoki, to wystarczy
wymierzona płyta OSB (chciałam na początku sklejkę, ale była 2x droższa, a OSB daje radę) na plecy i na półeczkę usztywniającą z tyłu
watolina
guziki
igła z nitką
drut zielony giętki taki w zwojach do kuchni
pistolet do zszywek
centymetr, mydełko
ktoś do pomocy ;)
Płyta miała iść między tylne plecy łóżka a materac, a musiała być podcięta, żeby się zmieściły słupki. Najpierw tata mi tę płytę przyciął (bo w LM tylko kwadraty i prostokąty umieją wycinać...), potem wpasował w łóżko, zrobił z tyłu półeczkę, która służy jako stabilizacja, a obklejona jest wg jego pomysłu uszczelką okienną zamiast filcu, żeby tapeta się nie zniszczyła. I było tak:
Potem z mamą naciągnęłyśmy watolinę (5 warstw) i przypięłyśmy spinaczami:
Potem na to naciągnęłyśmy materiał i najpierw od góry a następnie po bokach przyszywałyśmy pistoletem do wszywek:
(sorki za jakość zdjęć, ale mąż pojechał z aparatem, a mi została tylko komórka...)
Newralgiczny punkt był w miejscu, w którym kończyły się słupki łóżka, ale to widać tylko z boku w zasadzie:
Widok na tylną stabilizującą półeczkę:
I na koniec rozmierzyłyśmy pikowanie, obszyłyśmy 9 guzików materiałem - najbardziej upierdliwa robota. Chciałam na początku wkładać pod materiał kulkę watoliny, żeby guziczek był mięciutki, ale w końcu uznałyśmy że nie ma takiej potrzeby:
Guzuki nawlekłyśmy na zielony drucik (nie chciałyśmy przyszywać albo nawlekać na sznurek w obawie że się przetrze i w końcu guzik odpadnie, tak się czasem dzieje w pikowanych fotelach):
Następnie przybiłyśmy pistoletem w wyznaczonych miejscach i przymocowałyśmy zakręcając drucik kilkukrotnie dookoła:
Po obcięciu drucików muszę powiedzieć nieskromnie, że wyszło full proffesional i bardzo urodziwie się materiał rozkłada, a jak wygodnie, mięciutko i milutko się siedzi!!!
A co ważniejsze, mąż ani trochę nie narzekał, nie dopatrzył się słabych punktów i nawet (!) nie zapytał ile to kosztowało! ;))))
A koszt całkiem znośny: łóżko kupione za jakieś 400 zł chyba, ale to 7 lat temu, więc w zasadzie się zamortyzowało już (dosłownie i księgowo ;)), czyli koszt żaden + materiał 2m po 29zł=58zł + płyta OSB 12mm 42zł + jakieś śrubki, guziki, watolina - kilkanaście zł jeszcze dojdzie.
Pretekstem by to w końcu wdrożyć, była dwudniowa nieobecność męża (nikt nie przeszkadza, nie marudzi i gdybym to jego prosiła o pomoc, to bym się mogła zwyczajnie nie doczekać...). Zmierzyłam co trzeba, dokonałam zakupów i zadzwoniłam po rodziców :)
Co jest potrzebne:
łóżko
materiał (ja wybrałam taki sztuczny zamsz jakiś w LM za 29zł) - u mnie wyszło 2m, jeśli nie łóżko nie jest superszerokie, albo wymyślony zagłówek superwysoki, to wystarczy
wymierzona płyta OSB (chciałam na początku sklejkę, ale była 2x droższa, a OSB daje radę) na plecy i na półeczkę usztywniającą z tyłu
watolina
guziki
igła z nitką
drut zielony giętki taki w zwojach do kuchni
pistolet do zszywek
centymetr, mydełko
ktoś do pomocy ;)
Płyta miała iść między tylne plecy łóżka a materac, a musiała być podcięta, żeby się zmieściły słupki. Najpierw tata mi tę płytę przyciął (bo w LM tylko kwadraty i prostokąty umieją wycinać...), potem wpasował w łóżko, zrobił z tyłu półeczkę, która służy jako stabilizacja, a obklejona jest wg jego pomysłu uszczelką okienną zamiast filcu, żeby tapeta się nie zniszczyła. I było tak:
Potem na to naciągnęłyśmy materiał i najpierw od góry a następnie po bokach przyszywałyśmy pistoletem do wszywek:
(sorki za jakość zdjęć, ale mąż pojechał z aparatem, a mi została tylko komórka...)
Newralgiczny punkt był w miejscu, w którym kończyły się słupki łóżka, ale to widać tylko z boku w zasadzie:
Widok na tylną stabilizującą półeczkę:
I na koniec rozmierzyłyśmy pikowanie, obszyłyśmy 9 guzików materiałem - najbardziej upierdliwa robota. Chciałam na początku wkładać pod materiał kulkę watoliny, żeby guziczek był mięciutki, ale w końcu uznałyśmy że nie ma takiej potrzeby:
Guzuki nawlekłyśmy na zielony drucik (nie chciałyśmy przyszywać albo nawlekać na sznurek w obawie że się przetrze i w końcu guzik odpadnie, tak się czasem dzieje w pikowanych fotelach):
Następnie przybiłyśmy pistoletem w wyznaczonych miejscach i przymocowałyśmy zakręcając drucik kilkukrotnie dookoła:
Po obcięciu drucików muszę powiedzieć nieskromnie, że wyszło full proffesional i bardzo urodziwie się materiał rozkłada, a jak wygodnie, mięciutko i milutko się siedzi!!!
A co ważniejsze, mąż ani trochę nie narzekał, nie dopatrzył się słabych punktów i nawet (!) nie zapytał ile to kosztowało! ;))))
A koszt całkiem znośny: łóżko kupione za jakieś 400 zł chyba, ale to 7 lat temu, więc w zasadzie się zamortyzowało już (dosłownie i księgowo ;)), czyli koszt żaden + materiał 2m po 29zł=58zł + płyta OSB 12mm 42zł + jakieś śrubki, guziki, watolina - kilkanaście zł jeszcze dojdzie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
