wtorek, 2 października 2012

Potrzeba chwili...

Miałam ostatnio długaśne szkoleniowe wypady z domu, więc stwierdziłam że przecież nie wezmę sobie kanapek do torebki foliowej, nie? ;)

No i uszyłam sobie taką prościutką 15-minutową śniadaniówkę z ikeowskiej groszkowej ceratki. Zapina się na guzik z gumkową pętelką, której niepiękne mocowanie zamaskowane jest małym czarnym guziczkiem. Trochę za wysoko tylko ten duży guzik przyszyłam, aczkolwiek prawda jest taka, że się ten materiał tak okrutnie gniecie, że po wyciągnięciu z torby i tak totalnie traci formę... Trzeba było podflizelinować, ale wtedy już właściwości nieprzemakalno-łatwoczyszczące idą się kochać, więc na razie jest jak jest – ładnie tylko do zdjęcia, w użyciu już tylko praktycznie :)


7 komentarzy:

Gucia pisze...

sliczne to cudenko! super pomysł, gdzież ja bym pomyślała o ładnym zapakowaniu kanapek..extra.i like it.

ystin pisze...

prześliczna śniadaniówka! ale dawałas czadu na tych szkoleniach, co? szczęki opadały nagminnie- założę się ! wygląda bardzo dizajnersko...

GochaMi pisze...

śniadaniówka super!

Białe Grochy pisze...

No właśnie chciałam zrobić ątre, ale się tak wygniotła w torbie, że już nie było efeku :(

zakrecona kurka pisze...

Ja uwielbiam czerwone w groszki i jak zobaczyłam twój piękny bucik na blogu, to musiałam wejść.Jest u ciebie uroczo :) chyba będę częstym gościem :) Ta śniadaniówka niezła! Musze coś takiego wyprodukować dziewczynkom do szkoły. Pozdrawiam :)

ystin pisze...

ja tez myśle o czyms takim dla chłopaków, ale boje się, że sie narobie ( a nie umiem...więc tym bardziej...) a oni pogubią...

Białe Grochy pisze...

WItam Cię Kurko w moich groszkowych progach :)

Ystinko nie narobisz się jeśli zrobisz jak ja, gorzej jakbyś chciała się wzorować na takich perfekcyjnych śniadaniówkach jak pani Brummig na przykład ;)