Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fiolet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fiolet. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 czerwca 2013

Kolorowe i B&W proste i przyjemne ścienne i okienne

co? A girlandy - ostatnio wypluwane są przez maszynę mą :)

Dla Tymiorka beżowo-błękitna:


Dla Ninusi różowo-zielona:


Dla siostrzeńca czarno-biała - fajnie się prezentuje w naszej kuchni na rolecie, może też sobie taką trzasnę? Girlandy takie szyje się bowiem bardzo łatwo i przyjemnie, a szczególnie fajne jest to, że można zestawiać dużo kolorów, a jak się ma sklep z tkaninami, to nie można przejść koło ich wołania: "uszyj coś ze mnie, jestem taka piękna!" obojętnie ;)


Na ostatnim zdjęciu w konwencję B&W widać jak wpasowała się też podniebna dmuchana zebra Ninkowa :)

I dla siostrzenicy zielono-fioletowa:


Wszystkie są dopasowane kolorystycznie do pokoju obdarowanego, a b&w nawet doczekała się podziękowania! Co jest o tyle zaskoczeniem, że szyjąc myślałam bardziej o siostrzenicy że jej się spodoba, a po chłopaku nie oczekiwałam że się ucieszy jakąś tam ozdóbką na ścianę ;) a jednak tu napotkałam więcej entuzjazmu.

Nie lekceważmy zatem i chłopięcego poczucia estetyki :)

sobota, 8 grudnia 2012

W podziękowaniu

Dla wspaniałej Sikoreczki zrobiłam w podzięce za Tymusiową i Ninusiową karteczkę-pudełko serduszka z inicjałami jej Synów i wianek w (podobno) lubianym kolorze fioletowym, to i Wam pokażę, kto jeszcze nie widział ich u Niej:





Zależało mi na tym, żeby przesyłka dotarła do Sikorki na Mikołajki, a oczywiście totalnie oderwana od rzeczywistości jestem i 5-go myślałam że jest 4-ty... A jak się zorientowałam, to nie poszłam z dziećmi na spacer, tylko siadłam do maszyny, bo kurier zamówiony na 16, a ja w pupie totalnej... Oczywiście maszyna jak zwykle wyczuwa kiedy się spieszę i najwyraźniej ją to stresuje, bo zawsze wtedy rozpoczyna swoje pętelkowania i wciągania materiału wrrrr... A Tymoszek się obudził o 15:30 i już coraz bardziej się niecierpliwi, Ninka mu co chwilę podaje smoka, a on nim pluje i woła: jeść!

W końcu za 5 czwarta udało mi się skończyć i nawet zdjęcia pyknąć ;) i nagle dzwoni kurier że nie może się dostać bo domofon nieczynny... No to otworzę bramę ręcznie: a tu pupa, bo domofon nieczynny też u mnie... Ok, to wyjdę przed dom i otworzę pilotem - szkoda tylko że już ciemno i nie widzę czy się otwiera, a bramy są u mnie dwie: na działce i na początku 100-metrowej drogi wewnętrznej no i właśnie tę chcę otworzyć. No w każdym razie rżnę głąba, to zdążę jeszcze zapakować tę paczkę ;) Za chwilę dzwoni znowu, że się brama nadal nie otwiera. Naprawdę? To niech pan mi teraz mówi czy się otwiera i próbuję jeszcze raz. Ale pupa nadal, bo się nie otwiera, a Tymuś już wyje na całego. Ninka - oaza cierpliwości, o jaką nikt by jej nie podejrzewał - nadal próbuje go ukołysać i mówi: ciii bjaciszku - kochana jest normalnie.

No to co robić - idę w stronę bramy, w końcu się uda. Ale droga dojazdowa jest zakrętaśna, w związku z czym muszę dojść za połowę, żeby mieć znowu bramę w zasięgu. W końcu facet mówi: otwiera się. Ok, biegnę z powrotem do dzieciów: Tymek nadal wyje, a Ninka zaczyna się już niepokoić. A facet dzwoni: zaczęła się zamykać.... Fuck, musiałam jeszcze raz za dużo kliknąć. Dobra: biorę paczki pod pachę i biegnę do niego, żeby się już nie pitolić z tym pilotem. Wrzucam mu do szoferki i naginam z powrotem do moich opuszczonych dzieci. Dumna jestem z Ninki, w końcu trochę się rozpłakała, ale i tak była dzielna bardzo!



No, ostatnio ciągle Was oszukuję jakimiś nie-robótkowymi postami, to w końcu coś "zaliczyłam". I się rozpisałam w dodatku :) A skoro tak, to Was jeszcze uraczę dzisiejszym zdjęciem trzytygodniowego Tymusia z mamusią :)


środa, 10 października 2012

Woreczek dla kaprysu

Nie wiedziałam jak się robi takie woreczki ściągane z dwóch stron. No więc postanowiłam usiąść i wymyśleć. I jest - może to się i robi inaczej, ale mój działa i jestem happy :)


A od środka tak wygląda:


Oczywiście żadnego przeciągania tasiemki i bawienia się agrafkami (pokłuć się można z rozpaczy) - po prostu od razu zaszyłam tunel z tasiemkami w środku. A tasiemki to przeszyta na pół lamówka :)

Lubię takie krótkie piłki :P


A w domu pojawiło mi się dziś za sprawą kuriera o nieludzkiej godzinie 7:30 rano wieeeelkie pudło z pysznościami: kropeczkowym wózeczkiem :D :D :D Dziś wieczorem zgwałcę małżonka (choć mi niby nie wolno... ;)))) żeby go złożył i będę się chwaliła!!!

Uszyłabym do niego girlandę z imieniem, no ale z tym imieniem.... Nowe-stare opcje, jakie oboje jesteśmy w stanie łyknąć (bo wobec Leośka stanął mi małż okoniem wrrrr!) to: Henryk-Henio i Nikodem-Niki... I co Wy na to? ;)